Dosh

Dosh (Anticon)

Dosh, jeden z najważniejszych filarów avant hiphopowej oficyny Anticon oraz współautor ostatnich płyt Andrew Birda, po raz pierwszy wystąpi w Polsce i to od razu na trzech koncertach. 9 listopada zagra w warszawskim Powiększeniu, dzień później w krakowskim Re, a w Święto Niepodległości w poznańskim klubie Fabrika.

Szeroki wachlarz instrumentów, na jakich gra Martin Dosh oraz niekonwencjonalny sposób ich wykorzystania sprawia, że trudno przypiąć mu jakąś konkretną łatkę. Awangardowy hip-hop miesza z funkowym rytmem, nierzadko podszywając całość ambientową elektroniką. W latach 90. grywał w wielu składach aż w końcu sam zaczął komponować. Przełomowym momentem było dołączenie do koncertowego składu zespołu Fog (Ninja Tune), gdzie dość szybko cały zespół oparł na nim swoje brzmienie. To dodało Doshowi pewności siebie, która skłoniła go do pierwszych występów solowych i nagrywania kolejnych płyt. Od samego początku, czyli od roku 2003, współpracuje z legendarnym kolektywem Anticon. Na jego płytach często pojawiają się goście. Poza członkami Anticonu są to między innymi Andrew Bird, Andrew Broder czy Bonnie “Prince” Billy.

Dosh nie pozostaje dłużny. Od 2006 roku jest perkusistą Andrew Birda. Współkomponował również kilka piosenek, które znalazły się na albumach “Armchair Apocrypha” i “Noble Beast”.

Wrzesień upływa mu pod znakiem koncertów z Black Moth Super Rainbow. W październiku czeka go kolejna trasa z Andrew Birdem. A w listopadzie pojawi się w Polsce. Nowa, szósta płyta w drodze.

DOSH
www.myspace.com/doshanticon
www.doshfamily.com
www.anticon.com/dosh.mov
http://scheduletwo.com/video/dosh

2011.11.09 Warszawa, Powiększenie
2011.11.10 Kraków, Re
2011.11.11 Poznań, Fabrika

bilety: 30 pln / 40pln
Przedsprzedaż w klubach

Evangelista

Evangelista (Constellation)

Pod koniec listopada po raz drugi przyjedzie do Polski projekt Carli Bouzlich – Evangelista. Koncerty odbędą się w ramach promocji nowego albumu “In Animal Tongue”, który nakładem Constellation Records ukaże się 20 września. Zespół w czteroosobowym składzie wystąpi 29 listopada w krakowskim klubie Re i dzień później w warszawskim Powiększeniu.

Kariera muzyczna Carli Bozulich zaczęła się prawie 30 lat temu. Jej wyjątkowy sposób komponowania, zmysłowy i jednocześnie przepełniony pasją głos – podobny może trochę do Thalii Zedek z Come – bardzo szybko przysporzyły jej rozgłosu. Najbardziej znana jest jako założycielka i liderka Geraldine Fibbers, z którymi sięgała głównie do korzeni amerykańskiej muzyki, barwiąc je podszytym soczystym bluesem punkiem. Wcześniej dała się poznać jako liderka skandalizującego Ethyl Meatplow.

Jej wieloletnim współpracownikiem jest gitarzysta Nels Cline, od kilku lat grający w Wilco. Wspólnie występowali jako duet Scarnella (anagram złożony z ich imion) i w The Nels Cline Singers. Nels był również przez dłuższy czas członkiem The Geraldine Fibbers.

Listy artystów, którzy zapraszali Carlę Bozulich do wspólnych występów, z całą pewnością nie wyczerpują Christian Marclay, Okyyung Lee, Carla Kihlstedt, Massimo Pupillo, Thurston Moore czy Lydia Lunch i Mike Watt, z którymi w swoim czasie również nagrywała. W 2009 roku wystąpiła w Dusseldorfie z Marianne Faithfull i Markiem Ribotem.

W 2003 roku wydała swój pierwszy solowy album. Była to na nowo nagrana multiplatynowa płyta Willie’ego Nelsona “Red Headed Stranger” z 1975, na której sam autor wystąpił w kilku kompozycjach. Gdy w czerwcu 2008 roku ukazywał się album “Hello, Voyager” sygnowany już nazwą Evangelista, magazyn Wire umieścił Carlę na swojej okładce.

Od 2005 roku Carla Bozulich – będąc pierwszym artystą, który nie pochodzi z Kanady – nagrywa dla Constellation Records (GYBE, A Silver Mt. Zion, Do Make Say Think, Le Fly Pan Am, Set Fire To Flames). Nakładem tej wytwórni już 20 września ukaże się czwarty album Evangelisty zatytułowany “In Animal Tongue”. Carla Bozulich była kuratorką tegorocznego Donaufestival w Austrii, gdzie wykonała z zespołem kilka nowych kompozycji. Tu można zobaczyć znakomite “The Bells Ring Fire”:

Oba koncerty Evangelisty, na specjalną prośbę Carli, otworzą występy tria Drekoty. Drekoty to zespół założony przez Olę Rzepkę (perkusja, klawisze, wokal) znaną ze współpracy z takimi muzykami jak Jacek „Budyń” Szymkiewicz, Antoni Gralak, Wojciech Kucharczyk czy Raphael Rogiński. Po kilku latach udzielania się jako muzyk w licznych zespołach postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce, w efekcie czego w marcu 2011 w Internecie zadebiutowała z EPką Trafostacja. Od tego czasu trwały prace nad materiałem koncertowym, a także ukształtował się aktualny skład zespołu, w którym obok Oli Rzepki, znalazła się Magda Turłaj (vel Karotka) i Zosz Chabiera. Zespół wystąpił dotychczas m.in. podczas Inauguracji Polskiej Prezydencji w UE w Warszawie oraz zdobył nagrodę za najlepszy utwór wykonany w języku polskim na Festiwalu Gramy 2011 w Szczecinie.

EVANGELISTA
www.myspace.com/evangelistasounds
www.myspace.com/drekoty

2011.11.29 Kraków, Re (+Drekoty)
2011.11.30 Warszawa, Powiększenie (+Drekoty)

bilety: 25 pln (przedsprzedaż) / 35 pln (w dniu koncertu)

Sic Alps – cancelled

Sic Alps (Drag City)

Niestety w związku z przetasowaniami w składzie i wcześnieszymi zobowiązaniami nowych członków zespołu, Sic Alps zmuszeni są skrócić europejską trasę i wrócić do Stanów przed planowanymi koncertami w Polsce. W skrócie oznacza to, że oba koncerty są ODWOŁANE. Sic Alps obiecują wynagrodzić to z nawiązką w 2012 roku.

Na dwa koncerty pod koniec września przyjeżdża po raz pierwszy do Polski zespół Sic Alps. Swój brud, pot oraz łzy zaprezentują 25 września w krakowskim klubie Re i dzień później w warszawskim Powiększeniu.

Sic Alps właśnie wydali w styczniu swój trzeci album “Napa Asylum”, pierwszy dla renomowanej Drag City. Wcześniej ich dokonania publikował choćby Siltbreeze (The Dead C, Sebadoh, Guided by Voices) czy Woodsist (Woods, Ganglians, Sun Araw, Kurt Vile). Fanom szorstkich noise-popowych brudów zatopionych w produkcji lo-fi taka rekomendacja z pewnością wystarczy. Elektryzująco powinien podziałać też fakt, że Sic Alps – przez pierwsze lata działający przeważnie jako duet Matt Hartman i Mike Donovan – od 2009 roku grają z Noelem Von Harmonsonem z legendy współczesnej psychodelii Comets On Fire. W takim składzie zagrali w 2009 roku wspólnie trasę z Sonic Youth, a w zeszłym roku wystąpili na zaproszenie Pavement na festiwalu ATP, później otwierając ich koncert w Brixton Academy. W takim też przyjadą po raz pierwszy do Polski.

O “Napa Asylum” recenzent Pitchforka napisał, że to prawdopodobnie ich najlepsza płyta długogrająca. http://pitchfork.com/reviews/albums/14995-napa-asylum/
Najzwięźlej i najtrafniej podsumował nowe Sic Alps chyba recenzent Tiny Mix Tapes – Sic Alps are clearly both miles ahead of and miles away from their peers. Napa Asylum only further proves this. http://www.tinymixtapes.com/music-review/Sic-Alps-Napa-Asylum

Zespół nie posiada profilu na MySpace. Za dużo tam według nich “reklam do dupy i teledysków Madonny”.

SIC ALPS

25.09.2011 Kraków, Re
26.09.2011 Warszawa, Powiększenie


Supporty przed Toro y Moi / “An Island” Vincenta Moona również w Poznaniu

Ciąg dalszy sagi związanej z Toro Y Moi. Szczęśliwie prawdopodobnie ostatni jej odcinek. Magazyn PopUp przeprowadził niedwano wywiad z Chazem – tu możecie go przeczytać – http://www.popupmusic.pl/no/31/artykuly/377/toro-y-moi-chaz-bundick—wywiad
Oraz dwa słowa o tym, że “An Island” Vincenta Moona pokażemy również w Poznaniu.
Na dole znajdziecie informacje i zdjęcia od artystów, którzy wystąpią przed Toro y Moi.
Każdy z nich zasługuje na tyle samo uwagi, co TyM.

W Krakowie będzie to Paweł Trzciński, którego pewnie większość z Was kojarzy z The Complainer.
Paweł ma swój solowy projekt CH-CH-CHING, z którym objechał już ładny kawałek świata.
Pora wreszcie pokazać się w Polsce!

W Warszawie zaprezentują się Dog Whistle.
Dziewczyny dość spontanicznie zaczęły karierę sceniczną, otwierając koncert Niny Nastasii w Poznaniu.
Majowy występ będzie ich już aż drugim od tamtej pory.
Same się do tego nie przynają, ale nazwę wymyślił dobry znajomy Steve’a Albiniego.
Do tego po koncercie TyM wystąpi kolektyw DJski AM Radio.
Za decki wskoczy również Chaz Bundick, który obiecał pełnowymiarowy set.

Przy okazji – powoli kończyć się będzie przedsprzedaż biletów na ten koncert.
Ostatnie z 200 sztuk można rezerwować przez www.shortcut.pl.
Pula około 50 biletów będzie dostępna przed samym koncertem.
Chodzi o to, żeby bilety nie rozpaliły zanadto wyobraźni spekulantów, nie poszły w ślady cukru…

W Poznaniu przed Toro y Moi wystąpi pochodzący z kanadyjskiego Vancouver kwartet Basketball.
Energetyczny amalgamat brzmień chorwacko-turecko-irańsko-zachodnich, wobec którego trudno pozostać obojętnym.

Bilety – najładniejsze ze wszystkich – dostępne cały czas w klubie.
Już dziś zaczyna się trasa Petera Brodericka.
Uzbrojony w skrzypce, piłę, gitarę i pianino wystąpi w warszawskim Powiększeniu (29.03), krakowskim Re (30.03) i poznańską Minogą (31.03).
W ostatniej chwili udało się dogadać trzeci oficjalny pokaz filmu Vinceta Moona “An Island”.
Zatem do dotychczasowych pokazów w Warszawie i Krakowie dochodzi projekcja w Pod Minogą. Start o 20.oo

CH-CH-CHING – solowy projekt Pawła Trzcińskiego, znanego dotąd głównie z działalności w projekcie The Complainer. Swój styl buduje łacząc synth-pop z lo-fi, dyskotekową motorykę przełamując nawiedzonymi wokalami, zapuszczając się momentami w psychodeczne lub tropikalne rejony.
Zamieszczone na myspace utwory otworzyły CH-CH-CHING drogę do koncertów w Paryżu, Wiedniu, Berlinie, Meksyku czy Londynie. Debiutancka EPka artysty planowana jest na maj.
www.myspace.com/chchching

DOG WHISTLE Specjalistki od dwuminutowych piosenek granych na dwóch chwytach. Podobnie jak John Lennon nie znają nut, za to mają jedną podstawową zaletę- ich występ zazwyczaj nie przekracza dwudziestu minut.
Czas przeznaczony na próby początkowo marnowały na ploty, dopóki na występ nie namówiła ich Ulubiona Wokalistka. Od tej pory, Ania i Lena zaznajomiły się bardziej ze sceną, pozostając żywymi dowodami na to, że śpiewać i grać każdy może.

BASKETBALL z Vancouver w Kanadzie to energiczna czteroosobowa rakieta napędzana żywą elektroniką, porywającymi wokalami i potężną perkusją. Oryginalne, pierwotne dźwięki przez nią wydawane stopniowo przechodzą w pulsujące tańcem beaty. Od śpiewu kosmonauty Tome’a w jego ojczystych językach, tj. chorwackim, hiszpańskim i angielskim, poprzez perskie skale, do cygańskiej werwy. Ich lądowanie na kosmodromie Minoga powinno zakończyć się wprowadzeniem zgromadzonych w katharsis wskutek zbiorowego tańca oraz przejęciem ich ciał we władanie poprzez zaakcentowanie dychotomii między gwałtownymi rytmami i skrzącymi, wschodnimi melodii. Ze swojej wycieczki po różnych światach nieustraszeni Koszykarze przywiozą różnego rodzaju automaty perkusyjne, konstelację żywych perkusjonaliów, turecką zurnę, perski santur i – uwaga! – gitarę elektryczną.
file under: Modeselektor + Gang Gang Dance x Buraka Som Sistema – Joker / Tinariwen

Father Murphy

Father Murphy (Aagoo)

Tych, którym koncerty Włochów umknęły na początku listopada, polecam krótką wizytę na youtubie. Teledyski raczej porządnie oddają i klimat muzyki, i charakter zespołu: “so now you have to choose between my two (black) lungs” albo “In Their Graves“. Tu trochę mniej profesjonalnie koncertowo zarejestrowane dwa kawałki z ostatniej epki, m.in. z “There Is A War” Leonarda Cohena, w zdecydowanie innej niż oryginał wersji – http://www.youtube.com/watch?v=nB7unpit4jU.

Federico, Chiara i Vittorio cały ostatni październik spędzili w trasie i na klubowych scenach w Stanach na zaproszenie swoich dobrych znajomych z Deerhoof. Po powrocie do Europy zdążyli wystąpić razem z Liars, wrócić na chwilę do domu, zmienić ubrania i przyjechać specjalnie do Polski na cztery koncerty (info parę wpisów niżej). Tym razem są w drodze do Danii, ale droga ta nie wiedzie skrótami. Zagrają we Wrocławiu (po raz pierwszy) oraz wrócą do Warszawy i Poznania.

Jeśli boicie się nowych nazw albo zwyczajnie brakuje wam czasu na sprawdzanie wszystkich, to może warto nazwę Father Muprhy wesprzeć ich co bardziej prominentymi fanami. A zaliczają się do nich choćby Michael Gira, Julian Cope czy wspomniani już Deerhoof. Cope w niedawnym wpisie na swojej stronie poświęcił zresztą wreszcie trochę miejsca ostatniej, doskonałej przecież EPce Father Murphy. Treścią tej recenzji kończę ten przydługi wywód i zapraszam na koncerty.

FATHER MURPHY
www.myspace.com/reverendmurphy

2011.04.03 Wrocław, Puzzle
2011.04.04 Warszawa, Powiększenie
2011.04.05 Poznań, 8bitów

Now, I know I’m damned late with this latest Father Murphy EP, but I lost the fucker behind my vinyl stack for over a month din’t I and have only now just rescued it. Which was it turns out totally essential because NO ROOM FOR THE WEAK showcases this Italian trio at their absolute best, delivering to our doors twenty majestic minutes of dark organ’n’drum-led ritual and vocally assured weirdness. When this ensemble supported me in Rome a year or so ago, their set was remarkable both for its multiple set pieces and its fairly minimal instrumentation. Herein, Father Murphy once more prove their intense self-reliance, bringing forth four compelling tracks that defy description but bear endless repeated playing. Released on 10” vinyl through New Jersey’s Aagoo Records (www.aagoo.com) and on CD through Italy’s oft-excellent Boring Machines (www.boringmachines.it), this is a wonderfully complete and finished piece of work.
Julian Cope – Head Heritage (http://www.headheritage.co.uk/addressdrudion/141/2011/)

Master Musicians Of Bukkake

Master Musicians Of Bukkake (Conspiracy / Important)

Master Musicians of Bukkake na świat wydała w 2003 roku przebogata scena doom metalowa Seattle. To praktycznie supergrupa, w której znalazło się miejsce dla muzyków z zespołów Earth, Grails, Asva, The Accused czy Burning Witch. Z tego ostatniego wywodzą się też Stephen O’Malley i Greg Anderson, dziś tworzący Sunn 0))).
Ich pierwszy album ukazał się sumptem należącej do kultowego zespołu Sun City Girls wytwórni Abduction. Gościnnie wystąpili na niej Alan Bishop (Sun City Girls, współzałożyciel wytwórni Sublime Frequencies) i Charlie Gocher (nieżyjący już dziś perkusista SCG). Od tego czasu ten nieokiełznany ansambl improwizatorów ustabilizował swój skład na poziomie siedmiu osób i wydał nakładem Conspiracy i Important Records trylogię “Totem”, na której rozimprowizowane, trudne do zaklasyfikowania muzyczne rytuały ociekają psychodeliczną egzotyką. Producencką pieczę nad MMOB sprawuje ich muzyk – Randall Dunn (producent płyt Boris, Sunn 0))) i Earth), którego atrybuty sceniczne to tybetańska trąba rag-dun, melotron, syntezatory, gitara oraz śpiew akwolitowy. Inne środki ekspresji, z których korzystają Master Musicians Of Bukkake to misy tybetańskie, gongi rytualne, wróżby, artrofia, włoski strach lat 80., dźwiękowe halucynacje, czy wieczne pragnienie.

MASTER MUSICIANS OF BUKKAKE
www.myspace.com/mastermusiciansofbukkake

2011.05.06 WARSZAWA, Powiększenie
2011.05.07 KRAKÓW, Betel

Toro Y Moi

Toro Y Moi (Carpark)

Urodzony i wychowany w Columbii w Południowej Karolinie 24-letni dziś Chaz Bundick (aka Toro Y Moi) dojrzewał udzielając się w zespołach punkowych i indie. Studiując design graficzny na miejscowym uniwersytecie, coraz bardziej skupiał się na swoim solowym projekcie, gdzie poza elektroniką znalazło się również miejsce dla szerszych wpływów muzycznych jak francuski house, pop w stylu Briana Wilsona, R&B lat 80. czy hip-hop z wytwórni Stones Throw. Gdy wiosną 2009 roku kończył studia, miał już wypracowany swój unikalny styl, a dziennikarze muzyczni okrzyknęli jego przykryte lekką mgiełką pierwsze nagrania brzmieniem lata.

Przełomowym rokiem był rok 2010, kiedy to – dokładnie w lutym – ukazał się album “Causers of This”. Poszerzając skład o basistę i perkusistę, Chaz ruszył w trasę, w trakcie której zjednywał sobie coraz więcej fanów i uznania krytyki. Kiedy podpisywał kontrakt z wytwórnią Carpark, plan zakładał wydanie dwóch płyt w jeden rok – jednej elektronicznej, drugiej nagranej z użyciem żywych instrumentów. I choć nie udało się tego dokonać w jeden rok kalendarzowy, to dokładnie po roku od debiutu ukazuje się album “Underneath the Pine”, który pokazuje jak ta sama siła twórcza potrafi doprowadzić do zupełnie innego końca. Po roku spędzonym w trasach koncertowych i słuchaniu soundtracków takich kompozytorów jak Ennio Morricone czy François de Roubaix, Chaz powrócił w rodzinne strony, żeby przełożyć na muzykę to, czym zdążył w tym czasie nasiąknąć. Rezultatem jest płyta nasuwająca skojarzenia z chałupniczą twórczością R. Stevie Moore’a, dźwiękową wszechstronnością Davida Axelroda, Reichowskim frazowaniem i dominującym funkiem pierwszej płyty Bundicka. To nowy rozdział w trudnej do sklasyfikowania twórczości tego utalentowanego chłopaka.

TORO Y MOI
www.myspace.com/toroymoi

6.05.2011 – Kraków, Forty Kleparz
7.05.2011 – Warszawa, Powiększnie
8.05.2011 – Poznań, Pod Minogą